Uciekam, nie pierwszy raz, zresztą. Znowu ktoś mnie widział, będzie chciał mnie zniszczyć. Boje się życia, istot dookoła mnie. A to tylko początek...
Urodziłam się dawno temu, gdy świat był pełen uroku, zazieleniony od niechybnie zbliżających się pór deszczu. To było tak dawno, nie było technologii, za to byli farmerzy zbierający zborze. Ludzie nas się nie bali. Byliśmy dla nich dobrym znakiem.
Zawsze uwielbiałam wodę, wraz z resztą moich towarzyszy wieczorami siadaliśmy na brzegach jezior, i nasłuchiwaliśmy cykania świerszczy, oraz rechotu żab. Zaś rankami ożywialiśmy świat wesołymi pieśniami, radośnie chlupiąc się w wodzie. Teraz mam łzy w oczach na wspomnienie tamtych lat. Cieszyłam się.
Potem nadeszły katastrofy...
Rozpoczęło się niewinnie. Kilka wyciętych drzew by chłop mógł wybudować chałupę, następne kilka, na drobne pole na warzywa. Ale ludzi przybywało więcej, ku naszemu przerażeniu. Doszło w końcu do wycinek całych lasów. Musieliśmy uciekać. Nowe miejsca, nowi ludzie. Oni nas nie znali, strach im zasłaniał oczy, i doszło do rzeźni. Byliśmy dziesiątkowani. Trzeba było się ukryć.
Tradycje umierały, ludzie się zmieniali, nastał czas wojen. Ludzie ginęli, zresztą nie tylko oni. Moi bracia padali, jeden po drugim. Z tysiąca została nas garstka.
Pewnego, szarego dnia, ja i moje siostry udałyśmy się nad jezioro, jedno z ostatnich, które nam zostało. Byłyśmy zbyt nieuważne, nie zauważyłyśmy ludzi. Oni zaczęli nas łapać, moje towarzyszki, jedna po drugiej były chwytane. Po tej tragedii zostałam sama.
Teraz, siedząc na kamieniu, myślę, czy życie dalsze ma sens. Zostałam osamotniona. Tak bardzo mnie to boli, to co kiedyś kochałam zniknęło. Może to też mój czas by zgasnąć?
Nie!
Moi bracia by się nie poddali! Jeszcze żar życia w moim sercu się pali!
Musze walczyć...
Musze...
wtorek, 7 kwietnia 2015
poniedziałek, 6 kwietnia 2015
To co najlepsze...
Dziś naszła mnie refleksja, o moich talentach, pasjach, zainteresowaniach. I przez pewną chwile pomyślałam że nic nie mam. Nie gram na instrumentach, nie uprawiam sportów, nie interesuje mnie fotografia. I przypomniałam sobie nagle o moich konikach. Tworzenie wierszy, czytanie, psychologia. Poczułam się lepiej.
Związek mnie bardzo zmienił, zaczęłam się interesować bardziej przyziemnymi sprawami. Co nie zmienia faktu że wciąż kocham to, co dane mi było miłować od dzieciństwa. Nie jestem przeciętną osobą, nigdy nie byłam. Myślałam że osiągnęłam szczyt. Ale to nawet nie połowa drogi. Nie moja droga. Wiem że muszę dać odetchnąć sobie i mojemu Lubemu. Miłość nie może odbierać pasji, i na odwrót. Teraz wiem też że ten blog jest czystą kartką w moich rękach. Zajdą tu zmiany, duże. Pojawią się refleksje, opowiadania, pora na rozwój, na dawną przygodę.
Stapiając się w jedne ciało, dusze
Oddając spokój, miłowane ostrza
Rysując świat, podniebny, zapomniany
Widzę dawną, dziecięcą rozkosz
środa, 1 kwietnia 2015
Sprawiedliwość...
Dzisiejszy dzień był dla mnie denerwujący. Dlaczego?
Miałam dziś język angielski, nie lubie tego przedmiotu, ale się staram. Moją największą zmorą są słówka. Słówek na dzisiejszą kartkówkę uczyłam się 2 tygodnie. To dla mnie było bardzo trudne. Nadszedł czas kartkówki. Wszystko napisałam. Wszystko. I co się stało? Okazało się że cztery osoby na dwadzieścia nic nie umiała. Więc ubłagały nauczycielkę by cała klasa pisała po świętach, cały wysiłek poszedł na marne...
Następną frustrującą rzeczą była ucieczka. Klasie nagle zachciało uciec z dwóch ostatnich lekcji. Nie chciałam tego, bo nie miałam gdzie wtedy iść. Wczoraj miałam problemy rodzinne. Więc jak człowiek tłumacze, a jedna suka krzyczy na cały korytarz że miałam awanture. Trzeba mi było ją wtedy uderzyć. Ale się powstrzymałam. I postanowiłam uciec. Powiedziałam, trzęsąc się ze złości, prosto w oczy tej kurwy że "nie jestem taką suką, żeby narobić całej klasie przypału". I poszłam. Potem płakałam ze złości. Źle mi było. Ale wiem że w tym wypadku epitety mają uzasadnienie.
Zrobiłam to tylko po to by nikomu nie zaszkodzić. Chce być dobrą osobą. Ciężko mi z tym że się denerwuje, ale złość jest jak najbardziej ludzka, ja jestem tylko człowiekiem, słabym, kruchym. Ale najważniejsze jest to że potrafię Kochać, szczerze Kochać.
Cześć...
niedziela, 22 marca 2015
Zanurzać się w kłamstawch...
Dziś aż rozpiera mnie wena (mój luby ma zamiar mnie udusić).
Ostatnio poznałam osobę która ma złe podejście do życia, sądzi że kłamstwami osiągnie swój cel. Uważam tak, ponieważ w ten sposób rozbija się przyjaźnie, znajomości, to mnie przeraża. Sama nie jestem aniołem, rozumiem to. Ale kłamać we wszystkim?
To co się psuje teraz, giną wartości, bezpowrotnie. Bo czy kłamstwem nie jest picie piwa by zadowolić towarzystwo? Albo wyklinać wszystko i wszystkich, a potem bez cienia wstydu mówić Kocham? Najprościej jest okłamać samego siebie. Gdy będziesz pił wmawiając sobie że tego chcesz, to tego zechcesz...
Nie chce być otoczona takimi osobami...
Nie chce taka być...
Miłość...
Wiem, dawno mnie tu nie było, ostatnio troche się rozleniwiłam, chce to zmienić.
Dzisiaj naszły mnie rozmyślania o miłości, co ostatnio ona zmieniła we mnie, w moim życiu. Przez ostatni rok dużo się działo, nie powiem że wydoroślałam. Ale całkowicie zmieniłam moje postępowanie. Gdy ide do sklepu, kupuje podwójnie, gdy robie jedzenie, robie dwie porcje, gdy czuje, czuje dla kogoś. Każdą swoją myśl poświęcam mojemu Lubemu. Zmieniłam się znacznie, stałam się wrażliwsza, milsza, ambitniejsza, mniej agresywna. To wszystko dla Niego. Żyje, czuje, Kocham tylko dla niego...
Dziękuje Ci...
sobota, 7 marca 2015
Stare dzieje...
Witam w ten deszczowy dzień. Powiem szczerze że jest on beznadziejnie szary i ponury. Już się pożarłam z moim lubym, o to że nie lubie żółtych tulipanów. Wiem że przesadzam, ale te tulipany źle mi się kojarzą. To długa historia, brak w niej dramatycznych zwrotów akcji, ładnych kobiet, strojów kąpielowych, czy też motorówek. Tak się ten obraz maluje.
Ostatnimi czasy dni płyną spokojnie, lubie to. Mam nadzieje że ten spokój utrzyma się przez bardzo długi czas.
W miłości i radości moja nadzieja...
A wasza, gdzie jest?
środa, 25 lutego 2015
Codzienność (szara)
Dziś dzień rozpoczął się pięknie, czułam że mogę wszystko, wyspałam się, z uśmiechem wystroiłam się i poszłam do szkoły.
Teraz humor mam wisielczy, smutno mi, jestem zła, smutna, niezadowolona. Jak to gówniary. Czasem błahe powody powodują złość. Pewnie też to znacie. Jutro umówię się na usg piersi, trzecie w życiu, nie lubię tego przyciskania. Nie jest to przyjemne. Pierwsze miałam pół roku temu, związane z podejrzeniem nowotworu, ale go tam nie ma. Cieszy mnie to, ale i tak co pół roku musze się badać, jak każda kobieta. To może uratować życie...
...a życie jest tylko jedne...
środa, 11 lutego 2015
Gdzie się zagubiło współczucie?
Ignorując ludzkie cierpienie, niepowodzenia, zapadamy się w bagno znieczulicy, wiecie?
Czy osoby które zachodzą w nieplanowaną ciąże, zasługują na współczucie? Zabawne jest to że osoby z ambicjami, mogą na nie liczyć w razie "wpadki", bo się nie mogą realizować zawodowo. Z kolei młode matki są obrażane, wyzywane, krzywdzone. Czym się różni jeden przypadek od drugiego? Szczerze mówiąc niczym. Każda kobieta musi jakoś zaspokajać się. Nie ważne ambicje. Nie pochwalam seksu z przypadkowymi osobami, ale w stałym związku, bez życia seksualnego nie można się obejść. Prawdziwie odpowiedzialna, dojrzała osoba, wychowa dziecko, co robią często młode matki. Z kolei te z ambicjami zrzucają te zadanie na osoby trzecie. Gdzie jest w tym sprawiedliwość?
Tym wpisem nie pochwalam zachodzenia w ciąże przez młode osoby, chce tylko wam uzmysłowić że każde dziecko trzeba kochać, każdemu człowiekowi współczuć i pomagać...
Polska baba...
Ostatnio miałam lekcje języka polskiego, z bardzo niekulturalna nauczycielką, nie wiem jakiej jest płci. Wygląda jak mężczyzna. Ale wracając do konkretów, robi z nami lekcje na zasadzie zgadywanek, co ONA ma na myśli. Akurat analizowaliśmy wiersz, w czym jestem obeznana. Gdy padło pytanie o podmiot liryczny, wysunęłam tezę że jest nieokreślony, miałam podstawy i argumenty aby tak sądzić, a ona mnie wyśmiała i powiedziała że się nie znam...
To jest zaskakujące że nauczyciel może się tak zachowywać. Więcej ogłady miałam jako pięcioletnia dziewczynka. Jej zachowanie nie świadczy o mnie, ale o niej...
czwartek, 5 lutego 2015
Księga I
Wiele lat temu, jeszcze przed czasu biegiem
gdy miałam tamtą siłę, wciąż te natchnienie
nie kłaniałam się ludziom starszym wiekiem
gdy pływałam morzem po tamtym śnie
Pamięta wciąż tamten pałac złocący
skąpany w liściach, pełen dusz i zjaw
i wzrok mojego ojca, ogniem płonący
tam nikt nie zaznał żadnych łask
Jeszcze pamiętam, gdy byłam mała
mojej mamy głos, lekki niczym wiatr
zawsze z jej uśmiechu byłam rada
jednak ojciec inaczej chciał
Z łzami w oczach wspominam tamte dni
gdy ojciec zakończył życie najdroższej mi osoby
zakończył się wtem, smutny taniec motyli
już nigdy nie odnajdę osłody
Gdy złe słowa niszczą mnie i najbliższych
gdy łzy płyną ciurkiem po policzkach młodych
gdy nie widzi się radości wyższych
córka nierządnicy...
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieje że moje wypociny się spodobają...
Liri
Jeszcze pamiętam, gdy byłam mała
mojej mamy głos, lekki niczym wiatr
zawsze z jej uśmiechu byłam rada
jednak ojciec inaczej chciał
Z łzami w oczach wspominam tamte dni
gdy ojciec zakończył życie najdroższej mi osoby
zakończył się wtem, smutny taniec motyli
już nigdy nie odnajdę osłody
Gdy złe słowa niszczą mnie i najbliższych
gdy łzy płyną ciurkiem po policzkach młodych
gdy nie widzi się radości wyższych
córka nierządnicy...
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieje że moje wypociny się spodobają...
Liri
żul
Dzisiaj spotkałam się z moim biologicznym ojcem, byłym mężem mojej mamy. I jestem strasznie nieprzyjemnie zaskoczona. Tata gdy byłam mała nauczył mnie szacunku dla dorosłych i innych ludzi, ale dziś widzę że jego nauki były puste, sam nie ma dla nikogo szacunku. Nadużywa przekleństw, wciąż krzyczy. Moim największym zmartwieniem jest strach że będę taka jak on...
Nie przepadam za rodziną od strony ojca. Wszyscy tam kłamią, oszukują, udają. Mają pretensje do tych co mają większe ambicje, niż życie od pierwszego do pierwszego...
Jedyną osobą z tamtej rodziny, do której ide z uśmiechem to moja prababcia, osoba o wielkim sercu, radości i szacunku. Babcia całe życie pracowała ciężko, aby zapewnić sobie godne życie. To jest mój wzór do naśladowania...
Jedyne czego chce to nie skrzywdzić osób mi najbliższych, mam nadzieje że mi się to uda...
niedziela, 1 lutego 2015
Genialny tekst...
Obiecałam komuś że wstawie swój genialny tekst, więc to robie:
"Kobieta jest jak każdy, inny problem, trzeba się z nią przespać..."
Teraz pewnie nadchodzi atak feministek i nie tylko.
cześć
piątek, 30 stycznia 2015
czemu?
Siedze przy otwartym oknie, w za dużej, męskiej koszulce, i się trzęsę, nie z zimna. Ze złości. Mój ojciec mnie nazywa służącą, nic nie wartym człowiekiem, grubasem, idiotką, debilką, mlonem, dupkiem. Boli mnie to strasznie. Codzień staram się być gdziekolwiek, byle dalej od niego. Wciąż mnie straszy i krytykuje. Mam tego dość. Najgorsze jest to że zaczynam wierzyć w te słowa. Przecież osoba ze średnią 3 ileś to idiotka, bez ambicji, planów na przyszłość, bez tego czegoś. Wciąż chodzę sfrustrowana, zdenerwowana. W tym stanie krzywdzę swoich najbliższych. Ten wpis jest jedynie po to żeby się wyżalić. Cześć
czwartek, 29 stycznia 2015
coś większego..
Wczoraj, patrząc na sypiący śnieg (obrzydliwe, żółte ściany mojego pokoju), doszłam do wniosku że pragnę stworzyć coś co odda wszystko to co chce oddać. Projekt ten zostanie zamieszczony na blogu, moge doprowadzić do nieznacznych zaniedbań, ale spokojnie, wciąż czuwam.
Projekt ten dotyczy czegoś w guście małej książeczki, pisanej wierszem. Będzie ona się składała z 25 ksiąg (jakby rozdziałów), każda z ksiąg będzie miała po 20 linijek. 20 linijka nie będzie się rymowała. Potrwa to dłuższy okres czasu, nawet do kilku miesięcy. Rzucając wierszem rozpocznę przygotowania...
czy moja weno pozwolisz się zaprosić?
czy gościć Cie w progach, moich skromnych?
no prosze, przybądź, czemu mam dalej prosić?
spłyń na mnie lekko...
piątek, 23 stycznia 2015
rozdarta granica...
Co dzień sobie uświadamiam że my, ludzie, co chwile rozdzieramy granice która nas odgradza od maszyn, zaślepieni swoimi ambicjami dążymy do celów które nie dadzą nam szczęścia, lecz smutek i łzy. Te słowa mogą się wydawać absurdem, ale posiadając majątek zatracamy nasze serca. Nie rozumiem chorego systemu wyzysku który nami rządzi. Niby mamy ustalone godziny pracy, ale często tyramy w czasie wolnym od szkoły lub pracy. A gdzie czas na wolność? Proszę, rozluźnijcie się na chwile, spotkajmy się ze znajomymi. Nie dajmy się zdominować chorym złudzeniom, że to dla naszego dobra...
Przeczesując włosy w noc deszczową
słyszę płacz zagubionych dusz
ciała wystukują melodie robotyczną
gdzie czas na śmiech?
poniedziałek, 19 stycznia 2015
Krew
Dzisiaj postanowiłam być dobrą osobą i oddałam 450ml krwi. Emocjonalnie czuje się cudownie, mam nadzieje że komuś moja krew pomoże. Ale fizycznie nie jest tak dobrze. Uparłam się żeby iść na lekcje, i na jednej zasłabłam. Tak źle się jeszcze nie czułam. Ale mimo wszystko, jestem z siebie dumna. Szkoda że to mój ostatni raz :(
Teraz poruszmy kwestie moralne. Chcąc być dobrą osobą, znowu słyszę krzyk.O co chodzi?
Niemal że każdy ma mnie za osobę fałszywą. Nie rozumieją że nie każdy musi być taki jak oni. Lubie się uśmiechać i dawać pomoc. A otoczenie ma z tym problem. Czy tylko moim zdaniem to niesprawiedliwe? Teraz chce tylko powiedzieć jedno...
...Liri to wolność, a wolność to ja!
niedziela, 18 stycznia 2015
zacznijmy od chciwości...
Witam was, ludzie, w ten niedzielny, mglisty wieczór. Właśnie wróciłam z Kościoła, świątyni prawidłowej dla katolickiej wiary.
Dziś jednak przekonałam się o jednym, chciwość to rzecz ludzka, szczególnie dla księży. Jesteśmy w okresie chodzenia po kolędzie. I jestem pełna przerażenia. Rada Parafialna zadecydowała że mają być dwie, oddzielne koperty, jedna dla Kościoła, druga dla księdza. Myślałam że podbiegnę do ołtarza i zrobię aferę. Nie zrobiłam tego. A dziś, w trakcie ogłoszeń parafialnych, ksiądz z rozanielonym wzrokiem dziękował za datki. Miałam ochotę go uderzyć. To jest tragedia. Że niby datki są na szczytne cele. Więc się pytam, na buty czy samochód. To przerażające kłamstwo. Gdyby datki były na szczytne cele, nie było by biedy...
Ta krytyka ma otworzyć oczy. Moja kochana prababcia mi mówiła że gdy mieszkała we francji, pewnego razu nie poszła do Kościoła, okazało się że ksiądz chodzi po kolędzie, dziadek nasmażył frytek, i babcia je jadła. Przyszedł ksiądz. Babcia zawstydzona powiedziała że nie jest przygotowana na jego wizytę, a ksiądz zapytał babci czy może z nią zjeść te frytki. Ta historia mówi nam że Kościół i duchowni nie zawsze są źli. Więc nie szufladkujmy ludzi.
Cześć...
piątek, 16 stycznia 2015
Blondi
Droga Psiapsiuło!
Pisze by ci napisać że mam słitaśne mani-pedi! Takie róóóóóóóóóóżowe! <3 I widziałam takiego seksownego chłopca, ładniejszy od tego twojego (tu wstaw imię bo nie pamiętam). Miał tylko 60 lat i ma wyjątkowo okazałe zaplecze! myśle że pora żebym zadziałała na niego tą swoją różową mini, i te cudne szpileczki! Będę wyglądać lepiej niż ty na swoim piątym ślubie! Teraz wybacz ale idę do spa na które cie nie stać!
Buziaczki!
Twoją Blondi
Pisze by ci napisać że mam słitaśne mani-pedi! Takie róóóóóóóóóóżowe! <3 I widziałam takiego seksownego chłopca, ładniejszy od tego twojego (tu wstaw imię bo nie pamiętam). Miał tylko 60 lat i ma wyjątkowo okazałe zaplecze! myśle że pora żebym zadziałała na niego tą swoją różową mini, i te cudne szpileczki! Będę wyglądać lepiej niż ty na swoim piątym ślubie! Teraz wybacz ale idę do spa na które cie nie stać!
Buziaczki!
Twoją Blondi
Ten liścik mówi o tym, co się dzieje z tym światem, bo to pieniądz i sex nami żądzą, przykro mi z tego powodu. Mam nadzieje że nie tylko mi. Nie zatracajcie się w świecie komercji i ukrytej złośliwości.
wasza Blondi
niedziela, 11 stycznia 2015
i mamy 100
Pisałam kilka chwil temu, co za dużo to nie zdrowo, ale zerknęłam na wyświetlenia i mamy 100! Bardzo się ciesze, że ktoś choć zagląda na twór mojego psychopatycznego umysłu. Walne wiersza (tradycyjnie od czapy) w podziękowaniu
usnąć na wieki, zachować krzywdy, cuda
odejść tam gdzie świat mgła spowija ruda
odetchnąć jak najdalej, od bólu męczącego
obrysować kształt ust ukochanego
teraz, widząc swe odbicie
kolia mieniąca się brylantami zdobi szyje
jednak czym jest pusty pojemnik na dusze?
oczy bez ognia?
Tak bardzo chce podziękować
Witajcie, przed chwilą chciałam sobie pośpiewać, ale gdy usłyszałam samą siebie to aż mi się włos zjeżył, ehhh. Szkoda, chciałam być metalową wokalistką. Mówi się trudno, jeszcze popróbuje. Jak się uda to się podziele efektami. Teraz żywię do mojego chłopaka więcej wdzięczności niż zazwyczaj, cierpliwie znosił moje jęki, niczym rodzącego szympansa z czerwonym, łysym tyłkiem. Tego się nie da nazwać śpiewem, szybciej łkaniem narodów. I się okazuje że jestem beztalenciem. Ale chce się nauczyć. Więc drżyjcie moi bliscy...
Ciąg dalszy podziękowań, Teraz Ty Skarbie. Dziękuje mojemu chłopakowi, Rafałowi, za dzielne znoszenie humorków, łez, wycia w akcie pseudo śpiewu. Za to że trwa przy mnie, nawet gdy jestem nieznośna, bo boli mnie coś. Jestem szczęściarą, że go mam, i mnie toleruje taką jaką jestem. Że Kocha swoją małą, pulchną romantyczkę. Ja też Cie Kocham...
piątek, 9 stycznia 2015
Podziękowania
Dziś się dobrałam do zespołu ONA. Świetnie się czuje. Uwielbiam ten zespół, czasem ryk wokalistki potrafi podnieść na duchu, to piękne...
Zespół ten pokazał mi przyjaciel (tak samo jak bloggera). Dzięki niemu odkryłam radość z pisania swoich myśli i dzielenia się nimi. Też wdzięczna mu jestem za to że zawsze ma chwile by pogadać, pośmiać się lub pocieszyć. Serio, złoty chłopak. Nie wiem czemu mi się zebrało na sentymentalizm ale czasem dobrze jest komuś podziękować, więc ja dziś dziękuje Patrykowi. Dobrze jest mieć takiego kogoś blisko.
A teraz tylko czekać aż zacznę dziękować reszcie (o zgrozo). Więc radze nie patrzeć na następne notki :)
Cześć
poniedziałek, 5 stycznia 2015
Oto nasz świat
W nocy dużo myślałam gdy nie mogłam zasnąć. Między innymi o tym, co zrobić żeby mój najbliższy był szczęśliwy. Postanowiłam nie wtrącać się do jego świata, nie chce znać jego kolegów, koleżanki, nie chce się wtrącać w jego świat szkolny. Tak jak i rodzinny. Jeżeli nie chce żebym była częścią jego całego świata, to chociaż będę elementem. Chce żeby był szczęśliwy.
Ale nie mówmy już o moich, chorych myślach. Umówiłam się dziś do ortopedy. Termin mnie powalił. Jestem umówiona na 10 lipca. Ciekawe czy mam tam iść na własnych nogach, czy się czołgać? A może wózek? Nie zrozumiem nigdy lekarzy. Mój były ortopeda, w trakcie wizyty się skupiał na ochrzanianiu mnie, za nie skorzystanie z szatni (2zł za miejsce), za przyjście bez rodziców (od 8 do 16 w pracy), za nie kupowanie piekielnie drogich, nierefundowanych leków i wkładek. Przez te wykłady przez rok nie byłam na prawdziwych badaniach, a ból rośnie. Gdy się na niego skarżyłam to szanowny lekarz mówił że ma boleć. A każdy inny ortopeda w szoku że chodzę. Jak można zrozumieć świat?
A teraz śmieszna część. Stoje sobie w kolejce do rejestracji, a przede mną stoi pan. A ten pan, z karteczką, podchodzi do rejestracji i się zapisuje do 7 różnych poradni. I jeszcze przekłada, bo się nie zgadzają z jego innymi wizytami XD. Komedia na kołach. I stado wściekłych mocherów XD
pozdrawiam
piątek, 2 stycznia 2015
pseudo erotyk
Chora jestem, nie wiedzieć jakim cudem banan mi zaszkodził, ehhh. Cały dzień w wyrku. Pewnego razu , razem z moim lubym napisaliśmy wierszyk, na wzór erotyka XD. Poprosił mnie abym zamieściła ten wierszyk na tej stronce, więc zapraszam do czytania.
spodnie, bluzka i majteczki, to początek tej bajeczki
leci stanik, leci gumka, a ty masz wielkiego siurka
czas na ruchy posuwiste, bo to chyba oczywiste
lewo, prawo, góra, dół, i się trzęsie cały stół!
czwartek, 1 stycznia 2015
Czasem i ja mam dziwny humor
Chyba kolega się na mnie obraził. Nie odpisuje do mnie gdy do niego pisze. Nie mam sił aby się dokopywać o co chodzi, ale powinien napisać o co chodzi, a nie mnie olewać. Mówi się trudno. Jak wam miną sylwester? Mi spokojnie. Tylko troche mi przykro że nie dostałam żadnych życzeń. Ale mówi się trudno. Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Szkoda że ludzie się od siebie oddalają, kiedyś miałam kilkoro przyjaciół, dziś może dwoje. Dla poprawy humoru, mojego i otoczenia, napisze głupią historie. Więc hop!
Jaki jest dziś zgniły dzień.
Zgniła zgnilizna, zgniły pień!
I też zionie zielenią trawa.
Byle mi nie zzieleniała kawa.
Jednak pacze se za okno.
A tam co, biało jest.
Biel niegdyś cieszyła oko.
I nie na temat pisze tekst!
Siedze se pod kołdrą, ciepło.
Wyro stare, już nie miękko.
I kubek se w łapach mam.
Więc leże pod kołdrą sam!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)