poniedziałek, 5 stycznia 2015

Oto nasz świat

W nocy dużo myślałam gdy nie mogłam zasnąć. Między innymi o tym, co zrobić żeby mój najbliższy był szczęśliwy. Postanowiłam nie wtrącać się do jego świata, nie chce znać jego kolegów, koleżanki, nie chce się wtrącać w jego świat szkolny. Tak jak i rodzinny. Jeżeli nie chce żebym była częścią jego całego świata, to chociaż będę elementem. Chce żeby był szczęśliwy.
 Ale nie mówmy już o moich, chorych myślach. Umówiłam się dziś do ortopedy. Termin mnie powalił. Jestem umówiona na 10 lipca. Ciekawe czy mam tam iść na własnych nogach, czy się czołgać? A może wózek? Nie zrozumiem nigdy lekarzy. Mój były ortopeda, w trakcie wizyty się skupiał na ochrzanianiu mnie, za nie skorzystanie z szatni (2zł za miejsce), za przyjście bez rodziców (od 8 do 16 w pracy), za nie kupowanie piekielnie drogich, nierefundowanych leków i wkładek. Przez te wykłady przez rok  nie byłam na prawdziwych badaniach, a ból rośnie. Gdy się na niego skarżyłam to szanowny lekarz mówił że ma boleć. A każdy inny ortopeda w szoku że chodzę. Jak można zrozumieć świat?
A teraz śmieszna część. Stoje sobie w kolejce do rejestracji, a przede mną stoi pan. A ten pan, z karteczką, podchodzi do rejestracji i się zapisuje do 7 różnych poradni. I jeszcze przekłada, bo się nie zgadzają z jego innymi wizytami XD. Komedia na kołach. I stado wściekłych mocherów XD
pozdrawiam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz