Witam was, ludzie, w ten niedzielny, mglisty wieczór. Właśnie wróciłam z Kościoła, świątyni prawidłowej dla katolickiej wiary.
Dziś jednak przekonałam się o jednym, chciwość to rzecz ludzka, szczególnie dla księży. Jesteśmy w okresie chodzenia po kolędzie. I jestem pełna przerażenia. Rada Parafialna zadecydowała że mają być dwie, oddzielne koperty, jedna dla Kościoła, druga dla księdza. Myślałam że podbiegnę do ołtarza i zrobię aferę. Nie zrobiłam tego. A dziś, w trakcie ogłoszeń parafialnych, ksiądz z rozanielonym wzrokiem dziękował za datki. Miałam ochotę go uderzyć. To jest tragedia. Że niby datki są na szczytne cele. Więc się pytam, na buty czy samochód. To przerażające kłamstwo. Gdyby datki były na szczytne cele, nie było by biedy...
Ta krytyka ma otworzyć oczy. Moja kochana prababcia mi mówiła że gdy mieszkała we francji, pewnego razu nie poszła do Kościoła, okazało się że ksiądz chodzi po kolędzie, dziadek nasmażył frytek, i babcia je jadła. Przyszedł ksiądz. Babcia zawstydzona powiedziała że nie jest przygotowana na jego wizytę, a ksiądz zapytał babci czy może z nią zjeść te frytki. Ta historia mówi nam że Kościół i duchowni nie zawsze są źli. Więc nie szufladkujmy ludzi.
Cześć...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz