poniedziałek, 6 kwietnia 2015

To co najlepsze...

Dziś naszła mnie refleksja, o moich talentach, pasjach, zainteresowaniach. I przez pewną chwile pomyślałam że nic nie mam. Nie gram na instrumentach, nie uprawiam sportów, nie interesuje mnie fotografia. I przypomniałam sobie nagle o moich konikach. Tworzenie wierszy, czytanie, psychologia. Poczułam się lepiej. 
Związek mnie bardzo zmienił, zaczęłam się interesować bardziej przyziemnymi sprawami. Co nie zmienia faktu że wciąż kocham to, co dane mi było miłować od dzieciństwa. Nie jestem przeciętną osobą, nigdy nie byłam. Myślałam że osiągnęłam szczyt. Ale to nawet nie połowa drogi. Nie moja droga. Wiem że muszę dać odetchnąć sobie i mojemu Lubemu. Miłość nie może odbierać pasji, i na odwrót. Teraz wiem też że ten blog jest czystą kartką w moich rękach. Zajdą tu zmiany, duże. Pojawią się refleksje, opowiadania, pora na rozwój, na dawną przygodę.

Stapiając się w jedne ciało, dusze
Oddając spokój, miłowane ostrza
Rysując świat, podniebny, zapomniany
Widzę dawną, dziecięcą rozkosz


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz