czwartek, 5 lutego 2015

żul

Dzisiaj spotkałam się z moim biologicznym ojcem, byłym mężem mojej mamy. I jestem strasznie nieprzyjemnie zaskoczona. Tata gdy byłam mała nauczył mnie szacunku dla dorosłych i innych ludzi, ale dziś widzę że jego nauki były puste, sam nie ma dla nikogo szacunku. Nadużywa przekleństw, wciąż krzyczy. Moim największym zmartwieniem jest strach że będę taka jak on...
Nie przepadam za rodziną od strony ojca. Wszyscy tam kłamią, oszukują, udają. Mają pretensje do tych co mają większe ambicje, niż życie od pierwszego do pierwszego...
Jedyną osobą z tamtej rodziny, do której ide z uśmiechem to moja prababcia, osoba o wielkim sercu, radości i szacunku. Babcia całe życie pracowała ciężko, aby zapewnić sobie godne życie. To jest mój wzór do naśladowania...
Jedyne czego chce to nie skrzywdzić osób mi najbliższych, mam nadzieje że mi się to uda...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz