Uciekam, nie pierwszy raz, zresztą. Znowu ktoś mnie widział, będzie chciał mnie zniszczyć. Boje się życia, istot dookoła mnie. A to tylko początek...
Urodziłam się dawno temu, gdy świat był pełen uroku, zazieleniony od niechybnie zbliżających się pór deszczu. To było tak dawno, nie było technologii, za to byli farmerzy zbierający zborze. Ludzie nas się nie bali. Byliśmy dla nich dobrym znakiem.
Zawsze uwielbiałam wodę, wraz z resztą moich towarzyszy wieczorami siadaliśmy na brzegach jezior, i nasłuchiwaliśmy cykania świerszczy, oraz rechotu żab. Zaś rankami ożywialiśmy świat wesołymi pieśniami, radośnie chlupiąc się w wodzie. Teraz mam łzy w oczach na wspomnienie tamtych lat. Cieszyłam się.
Potem nadeszły katastrofy...
Rozpoczęło się niewinnie. Kilka wyciętych drzew by chłop mógł wybudować chałupę, następne kilka, na drobne pole na warzywa. Ale ludzi przybywało więcej, ku naszemu przerażeniu. Doszło w końcu do wycinek całych lasów. Musieliśmy uciekać. Nowe miejsca, nowi ludzie. Oni nas nie znali, strach im zasłaniał oczy, i doszło do rzeźni. Byliśmy dziesiątkowani. Trzeba było się ukryć.
Tradycje umierały, ludzie się zmieniali, nastał czas wojen. Ludzie ginęli, zresztą nie tylko oni. Moi bracia padali, jeden po drugim. Z tysiąca została nas garstka.
Pewnego, szarego dnia, ja i moje siostry udałyśmy się nad jezioro, jedno z ostatnich, które nam zostało. Byłyśmy zbyt nieuważne, nie zauważyłyśmy ludzi. Oni zaczęli nas łapać, moje towarzyszki, jedna po drugiej były chwytane. Po tej tragedii zostałam sama.
Teraz, siedząc na kamieniu, myślę, czy życie dalsze ma sens. Zostałam osamotniona. Tak bardzo mnie to boli, to co kiedyś kochałam zniknęło. Może to też mój czas by zgasnąć?
Nie!
Moi bracia by się nie poddali! Jeszcze żar życia w moim sercu się pali!
Musze walczyć...
Musze...
wtorek, 7 kwietnia 2015
poniedziałek, 6 kwietnia 2015
To co najlepsze...
Dziś naszła mnie refleksja, o moich talentach, pasjach, zainteresowaniach. I przez pewną chwile pomyślałam że nic nie mam. Nie gram na instrumentach, nie uprawiam sportów, nie interesuje mnie fotografia. I przypomniałam sobie nagle o moich konikach. Tworzenie wierszy, czytanie, psychologia. Poczułam się lepiej.
Związek mnie bardzo zmienił, zaczęłam się interesować bardziej przyziemnymi sprawami. Co nie zmienia faktu że wciąż kocham to, co dane mi było miłować od dzieciństwa. Nie jestem przeciętną osobą, nigdy nie byłam. Myślałam że osiągnęłam szczyt. Ale to nawet nie połowa drogi. Nie moja droga. Wiem że muszę dać odetchnąć sobie i mojemu Lubemu. Miłość nie może odbierać pasji, i na odwrót. Teraz wiem też że ten blog jest czystą kartką w moich rękach. Zajdą tu zmiany, duże. Pojawią się refleksje, opowiadania, pora na rozwój, na dawną przygodę.
Stapiając się w jedne ciało, dusze
Oddając spokój, miłowane ostrza
Rysując świat, podniebny, zapomniany
Widzę dawną, dziecięcą rozkosz
środa, 1 kwietnia 2015
Sprawiedliwość...
Dzisiejszy dzień był dla mnie denerwujący. Dlaczego?
Miałam dziś język angielski, nie lubie tego przedmiotu, ale się staram. Moją największą zmorą są słówka. Słówek na dzisiejszą kartkówkę uczyłam się 2 tygodnie. To dla mnie było bardzo trudne. Nadszedł czas kartkówki. Wszystko napisałam. Wszystko. I co się stało? Okazało się że cztery osoby na dwadzieścia nic nie umiała. Więc ubłagały nauczycielkę by cała klasa pisała po świętach, cały wysiłek poszedł na marne...
Następną frustrującą rzeczą była ucieczka. Klasie nagle zachciało uciec z dwóch ostatnich lekcji. Nie chciałam tego, bo nie miałam gdzie wtedy iść. Wczoraj miałam problemy rodzinne. Więc jak człowiek tłumacze, a jedna suka krzyczy na cały korytarz że miałam awanture. Trzeba mi było ją wtedy uderzyć. Ale się powstrzymałam. I postanowiłam uciec. Powiedziałam, trzęsąc się ze złości, prosto w oczy tej kurwy że "nie jestem taką suką, żeby narobić całej klasie przypału". I poszłam. Potem płakałam ze złości. Źle mi było. Ale wiem że w tym wypadku epitety mają uzasadnienie.
Zrobiłam to tylko po to by nikomu nie zaszkodzić. Chce być dobrą osobą. Ciężko mi z tym że się denerwuje, ale złość jest jak najbardziej ludzka, ja jestem tylko człowiekiem, słabym, kruchym. Ale najważniejsze jest to że potrafię Kochać, szczerze Kochać.
Cześć...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)