środa, 1 kwietnia 2015

Sprawiedliwość...

Dzisiejszy dzień był dla mnie denerwujący. Dlaczego? 
Miałam dziś język angielski, nie lubie tego przedmiotu, ale się staram. Moją największą zmorą są słówka. Słówek na dzisiejszą kartkówkę uczyłam się 2 tygodnie. To dla mnie było bardzo trudne. Nadszedł czas kartkówki. Wszystko napisałam. Wszystko. I co się stało? Okazało się że cztery osoby na dwadzieścia nic nie umiała. Więc ubłagały nauczycielkę by cała klasa pisała po świętach, cały wysiłek poszedł na marne...
Następną frustrującą rzeczą była ucieczka. Klasie nagle zachciało uciec z dwóch ostatnich lekcji. Nie chciałam tego, bo nie miałam gdzie wtedy iść. Wczoraj miałam problemy rodzinne. Więc jak człowiek tłumacze, a jedna suka krzyczy na cały korytarz że miałam awanture. Trzeba mi było ją wtedy uderzyć. Ale się powstrzymałam. I postanowiłam uciec. Powiedziałam, trzęsąc się ze złości, prosto w oczy tej kurwy że "nie jestem taką suką, żeby narobić całej klasie przypału". I poszłam. Potem płakałam ze złości. Źle mi było. Ale wiem że w tym wypadku epitety mają uzasadnienie.
Zrobiłam to tylko po to by nikomu nie zaszkodzić. Chce być dobrą osobą. Ciężko mi z tym że się denerwuje, ale złość jest jak najbardziej ludzka, ja jestem tylko człowiekiem, słabym, kruchym. Ale najważniejsze jest to że potrafię Kochać, szczerze Kochać. 
Cześć...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz