wtorek, 30 grudnia 2014

Bijąc się z myślami...

Wieeem, mówiłam że nie wrócę przed końcem roku, ale odczuwam potrzebę aby coś napisać. Myślę i to intensywnie, o tym o czym nie chce myśleć, szkoda że nie mogę wyprzeć się mojej natury. To przygnębiające. Czemu nie umiem pomóc wszystkim osóbom, być wsparciem i pociechą każdej strapionej duszy? Chciałabym pomóc, podbiec, przytulić i powiedzieć że wszystko będzie dobrze, było by dobrze. Ale ludzie tego nie chcą. Czemu zawsze odrzucamy tego czego potrzebujemy najbardziej? Nie wiem. A teraz uśmiech. Bo zawsze lepiej jest śmiać się niż płakać, to właśnie dziś chce przekazać, szczęśliwego nowego roku ;)

milczeć przed światem, czując ból lub też gniew
milczeć przed sobą myśląc krzyczeć się chce
dusić w sobie dzikiej rozpaczy gniew
niech tylko dusza wie

niech teraz powie serce, czego pragnie
otwierając się na świat, na smutek i ból
wolności tej strapiony umysł łaknie
zanim myśli się zrobi cały rój

więc chce otworzyć się na skargi, żale
z mężną piersią kroczyć przez istoty rozszalałe
czy zawsze ból to musi być płacz?
ja się uśmiecham go oddalając



piątek, 26 grudnia 2014

w pustyni i w puszczy (ministrowych głów)

Teraz mam ochote na hejt, jupiii. Więc skrytykujemy najgorszą książka jaka kiedykolwiek miała szanse się narodzić w umysłach ludzkich, tak, mowa o pustyni i w puszczy. Jak możemy szybko scharakteryzować owy niedorobiony utwór? Stasiu... Nell...Stasiu...Nell... Oto esencja tej książki, która na sam koniec kończy się ślubem bohaterów (jaka niespodzianka). Dlaczego warto ją poczytac? Aby zasnąć po pierwszym zdaniu oczywiście. A czemu lepiej nie? Bo wasze młode umysły doznają pogwałcenia zasad dobrej zabawy. Współczuje osobom które muszą się teraz męczyć z tym czymś... Ehhhhhh...

środa, 24 grudnia 2014

Ten świat i mnie przerasta...

Nie rozumiem ludzi, wpada do mnie do domu koleżanka która wczoraj odwołała spotkanie, nie wiem czemu nie miałam żadnych pretensji, wybaczyłam jej. To po prostu typ człowieka który prawie wcale nie ma czasu ani ochoty, ale w sumie jest zawsze przy mnie. Jestem specyficzną osobą która prawie zawsze wybacza, zapominam że moja koleżanka jest jaka jest i koniec, jest wyjątkowa...
Mówiąc prawie zawsze wybaczam miałam na myśli przypadek koleżanki która ma faceta psychopatę (raz płacze i ją wyzywa a za godzinę z kwiatkami za nią gania). Bałam się tego człowieka, obwiniał mnie za każde niepowodzenie w ich związku, nie wytrzymałam. Pewnego dnia do niej napisałam że kontynuowanie tej znajomości jest dla mnie zbyt ciężkie. Ona to rozumiała aż do czasu kiedy ją usunęłam ze znajomych z fb. Wściekła się i stwierdziła ze moją winą były ich wszystkie kłótnie i problemy, oraz że niby jestem fałszywa. A ja chciałam jej pomóc. Więc mnie straciła. Wspominam o tym bo napisała do mnie sms-a z okazji świąt, ale nie chce jej znać...

wtorek, 23 grudnia 2014

konstuktywna krytyka świata, igrzyska opini

Cześć, mam teraz zachciankę na hejt, a co zhejtuję? Igrzyska śmierci, najbardziej brutalna i pojebana książka. Sam tytuł mnie odrzucił...
O czym opowiada owy twór psychopatycznej wyobraźni? Naturalnie o przemocy, bólu i śmierci. Niby ta książka opowiada o brutalnej i bezdusznej wojnie, ale błagam, od czego mamy filmy wojenne i świadectwa ludzi którym przyszło w wojnie uczestniczyć. To boli, a najbardziej boli mnie fakt że ludzie nie dostrzegają tragedii która jest umieszczona w realiach książki. Zabijanie się wzajemne, dla rozrywki i zabawy. Czemu Ci ludzie nie powiedzieli nie? Prawdopodobnie powiecie że wtedy sami by zostali zabici, ale co z tego? Odeszli by z czystymi sercami...
A trzecia część była szczytem braku serca, otoczyć się murem z dzieci...
Czemu nie potrafimy powiedzieć nie dla przemocy w filmach? Nie widzimy że tragedie dzieją się codziennie pod naszymi nosami, dochodzi do przemocy, znęcania się, bicia i płaczu. Czemu nie przeciwstawiamy się temu , nie reagujemy? Bo chorujemy na znieczulice...

niedziela, 21 grudnia 2014

po co komu tytuł?

Zacznijmy od tego po co komu tytuł? Określenie myśli przewodniej to może być coś koniecznego dla osób zdyscyplinowanych i perfekcjonistów. Ja do takowych nie nalezę. Coś co  mnie przeraża to proces nazywania, nadawania tytułu. Po co zamykamy swoje myśli, siebie w pudełku? Boimy się być kreatywni bo zostaniemy stłamszeni, zdeptani, odtrąceni, nieszczęśliwi. A czym jest szczęście?
Dla mnie największym szczęściem jest życie z najdroższymi mi ludźmi, i możliwość kochania tych osób. Czy miłość jest okalana jakimiś pudełkami? Na to pytanie sami sobie odpowiedzcie...


okalam swe słowa aksamitem, barierą łagodną
miłuje to co jest mi dane miłować
dlaczego życie nie może być kompozycją swobodną
melodii do życia nie umiem skomponować

czemu to inni sterują naszymi myślami
a potem to ich słowem jesteśmy skalani
życie może być pięknymi melodiami
o ile nie jesteśmy monotonnymi skałami

więc pora wdziać uśmiech na twarz ponurą
uwolnić się od wymagań ludzkich
nie okładając swych myśli tekturą
tylko prosze, nie ściągajcie mnie na dno...



*wiersze są tylko i wyłącznie mojego autorstwa

więc zaczynamy...

Witam szanownych ludzi, jestem prawdopodobnie człowiekiem ale pewność to zbyt mocne słowo.
Rozpoczynam prace z blogiem o północy, jak romantycznie. Rozpoczniemy od chwilowego opisu postaci. Jestem infantylną egocentryczką, romantyczką, neurotyczką, leniem, wszystkim co się nawinie. Jest to mieszanka wybuchowa. Ale mam nadzieje że dzięki mojemu pisaniu poskromie zmartwienia i smutki, słabości też. Więc...zaczynamy